Sprawdzenie VIN i historii auta możesz zrobić za darmo w rządowej usłudze Historia Pojazdu na stronie gov.pl. Wpisujesz trzy dane z dowodu rejestracyjnego: numer rejestracyjny, numer VIN i datę pierwszej rejestracji. Dostajesz aktualne dane z Centralnej Ewidencji Pojazdów oraz z rejestrów zagranicznych, w tym ważność przeglądu i OC, liczbę właścicieli i stany licznika z badań technicznych.
Jakie dane trzeba dostać od sprzedającego
Bez kompletu trzech danych serwis nic nie pokaże: potrzebujesz numeru rejestracyjnego, VIN i daty pierwszej rejestracji. Wszystkie są w dowodzie rejestracyjnym, więc najprościej poprosić sprzedającego o zdjęcie dowodu albo o przepisanie tych pól. Uczciwy sprzedawca nie robi z tego problemu. Jeśli ktoś wykręca się od podania VIN, masz pierwszy sygnał, że z autem może być coś nie tak.
Numer podany w ogłoszeniu porównaj ze zdjęciem dokumentu albo tabliczki znamionowej. Błąd w VIN bywa zwykłą literówką albo pomyłką sprzedającego, ale w obu przypadkach historia się nie wyświetli albo pokaże inne auto.
Gdzie jest numer VIN w samochodzie i ile ma znaków
Współczesny VIN ma 17 znaków: cyfry i litery. Nie występują w nim litery I, O i Q, żeby nie myliły się z jedynką i zerem. Jeśli w numerze od sprzedającego widzisz którąś z nich, numer jest źle przepisany.
W dowodzie rejestracyjnym VIN znajdziesz w rubryce E. Na samochodzie zwykle widać go pod przednią szybą po stronie kierowcy, a do tego jest na tabliczce znamionowej i nabity na karoserii. Przy oględzinach sprawdź, czy numer w dowodzie zgadza się z tym na aucie. Każda różnica, nawet jeden znak, to powód, żeby odpuścić zakup albo wyjaśnić sprawę, zanim zapłacisz.
Co pokazuje darmowa historia pojazdu z CEPiK
Raport z rządowego serwisu zawiera między innymi:
- ważność badania technicznego i terminy kolejnych przeglądów,
- ważność OC,
- liczbę właścicieli od rejestracji w Polsce i ich typ (firma, organizacja, osoba prywatna),
- status pojazdu, czyli czy jest wyrejestrowany albo zgłoszony jako kradziony,
- dane techniczne,
- stany licznika odczytane podczas badań technicznych.
Typ właściciela sporo mówi. Auto, które przez lata należało do firmy, mogło mieć bardzo różnych kierowców i duże przebiegi.
Jeśli zobaczysz komunikat „Brak informacji o aktualnym badaniu technicznym”, samochód nie ma w systemie ważnego przeglądu. Bez ważnego badania i OC auto nie może jechać po drodze, więc nie wyjedziesz nim od sprzedającego, dopóki tego nie załatwisz.
OC sprawdź przed podpisaniem umowy. Jeśli poprzedni właściciel nie miał polisy, musisz kupić własną w dniu zakupu, najpóźniej zanim ruszysz autem. Ważność OC można też zweryfikować w bazie UFG po numerze rejestracyjnym lub VIN.
Jak sprawdzić, czy licznik był cofnięty
W historii pojazdu zobaczysz przebieg spisywany przez diagnostę przy każdym przeglądzie. Te odczyty są zbierane od 2014 roku. Porównaj je po kolei: przebieg powinien rosnąć z każdym badaniem. Jeśli w którymś roku licznik pokazuje mniej niż rok wcześniej, może to oznaczać cofnięty licznik.
Druga rzecz to porównanie ostatniego odczytu z ogłoszeniem i z tym, co widzisz na desce rozdzielczej. Auto, które przy przeglądzie miało wyższy przebieg niż teraz, ma prawdopodobnie cofnięty licznik, a sprzedający musi to wyjaśnić. Podejrzany jest też przebieg, który przez kilka lat rośnie bardzo wolno, a potem nagle skacze.
Ta metoda ma swoje granice. Jeśli licznik cofnięto przed 2014 rokiem albo przed pierwszą rejestracją w Polsce, polskie odczyty tego nie pokażą. Cofanie licznika jest w Polsce przestępstwem: grozi za nie od 3 miesięcy do 5 lat więzienia, i to zarówno temu, kto przestawił drogomierz, jak i temu, kto to zlecił.
Czy w historii widać, że auto było po wypadku
Częściowo. Ubezpieczyciele od ponad pięciu lat zgłaszają do publicznej bazy poważne szkody. Według przepisów chodzi o uszkodzenie układu nośnego, hamulcowego lub kierowniczego, które wpływa na bezpieczeństwo jazdy i wymaga dodatkowego badania technicznego, stwierdzone przez zakład ubezpieczeń albo UFG. O wpisie nie decyduje koszt naprawy. Wpisu nie da się usunąć, a ubezpieczyciele bywają przy tym nadgorliwi, więc trafiają tam także drobniejsze sprawy, na przykład pogięta felga.
Brak wpisu nie oznacza, że auto jest bezwypadkowe. Do rejestru trafiają tylko szkody, które przeszły przez ubezpieczyciela albo UFG. Jeśli właściciel naprawił auto za własne pieniądze, na przykład po stłuczce albo gradobiciu, w bazie nic nie będzie. Nie pomoże też przy samochodzie rozbitym za granicą i świeżo sprowadzonym. Dlatego historia z internetu nie zastąpi oględzin z miernikiem lakieru i wizyty u mechanika. Cały proces od ogłoszenia do rejestracji opisuje poradnik o kupnie używanego samochodu.
Jak sprawdzić auto sprowadzone z zagranicy
Rządowy serwis pokazuje też ryzyka odnotowane za granicą, na przykład to, że auto było po wypadku albo jeździło jako taksówka. Dane pochodzą z zewnętrznego systemu obejmującego USA, Kanadę i część krajów europejskich, ale tylko wtedy, gdy dla danego VIN w ogóle są dostępne.
Samochód świeżo sprowadzony często nie jest jeszcze w polskiej ewidencji, więc nie wpiszesz dla niego polskiego numeru rejestracyjnego ani daty pierwszej rejestracji w Polsce. Zagraniczne ryzyka sprawdzisz mimo to, ale musisz się zalogować profilem zaufanym. Możesz w ten sposób sprawdzić maksymalnie 20 pojazdów na godzinę, co przy przeglądaniu ogłoszeń zwykle wystarcza.
Przy imporcie tym bardziej porównaj VIN z dokumentów z numerem na karoserii. Przy autach z zagranicy prawdziwa przeszłość często siedzi w obcych rejestrach, a polska historia zaczyna się dopiero od dnia rejestracji u nas.
Czy płatny raport autoDNA albo carVertical ma sens
Płatne raporty zbierają dane z wielu krajów, a ich zakres zależy od tego, co jest dostępne dla konkretnego VIN. Według autoDNA raport może zawierać informacje z rejestrów w co najmniej 26 krajach Europy i Ameryki Północnej, w tym o wypadkach, akcjach serwisowych i poprzednich właścicielach. carVertical deklaruje, że raport może ujawnić uszkodzenia, cofnięty przebieg, zdjęcia auta i jego cenę rynkową. To deklaracje samych firm, nie zostały niezależnie zweryfikowane.
Najwięcej daje taki raport przy aucie sprowadzonym, bo tam polska historia jest krótka albo pusta. Według deklaracji firm raport może pokazać uszkodzenia, przebieg albo zdjęcia auta z zagranicy, czyli to, czego nie znajdziesz w CEP. Przy samochodzie kupionym w polskim salonie i jeżdżącym od nowości w kraju darmowa historia często wystarcza.
Zanim zapłacisz, wpisz VIN na stronie wybranego serwisu. Bezpłatnie zobaczysz, jakie informacje są dostępne dla tego auta. Jeśli lista jest skromna, raport niewiele ci powie.
